Blog > Komentarze do wpisu

6. Podróż w sprawach zakonnych

Zakon augustianów nie był monolitem. Właściwie obowiązywały w nim dwie reguły: łagodniejsza i surowsza obserwancka. Zakonnicy augustiańscy z tzw. czarnego klasztoru w Erfurcie należeli do konwentu obserwanckiego. W prowincji saskiej większość klasztorów augustiańskich opowiadała się za surową dyscypliną. Kontakty mnichów obserwanckich z pozostałymi augustianami były dość luźne. Konwenty o surowej dyscyplinie nie chciały też podporządkować się prowincjałom pochodzącym ze zgromadzeń o łagodniejszej regule. Obserwanckie klasztory na terenie Saksonii nie podlegały bezpośrednio prowincjałowi Gerhardowi Heckerowi, lecz obserwanckiemu wikariuszowi Janowi Staupitzowi. Tenże Jan Staupitz, początkowo przeor klasztoru augustianów w Monachium, a następnie pierwszy dziekan wydziału teologicznego w Wittenberdze, dążył do podporządkowania sobie wszystkich klasztorów augustiańskich. Hecker gotowy był ustąpić ze stanowiska prowincjała na rzecz Staupitza. Wtedy zjednoczyłby on urząd generalnego wikariusza klasztorów obserwanckich z urzędem prowincjała saskiego. Na skutek starań Jana Staupitza Rzym wydał odpowiednie dokumenty i starania Staupitza miały być rychło uwieńczone pełnym sukcesem. Pod koniec września 1510 roku zwołał on przedstawicieli konwentów augustiańskich do Neustadt nad Orlą, aby uzyskać aprobatę swego zamierzenia. W trosce o ideę reformy obserwanckiej klasztory augustianów o surowej regule z Norymbergi, Erfurtu, Nordhausen, Kulmbach, Sternberg, Koenigsberg i Himmelspforte opowiedziały się przeciwko planom Staupitza. Staupitzowi chodziło o to, by przez połączenie zreformowanych obserwanckich klasztorów z jeszcze nie zreformowanymi dokonać reformy tych ostatnich. Wyżej wspomniane klasztory (o surowej regule) obawiały się, że na skutek połączenia może dojść do wypaczenia idei obserwanckiej. Postanowiły zatem odwołać się do Rzymu.

Jesienią brat Marcin Luter jako socius ojca Jana Nathina udał się do Norymbergi, gdzie mieli się zebrać przedstawiciele opozycji. Najpierw jednak należało uzyskać zezwolenie biskupa magdeburskiego Adolfa von Anhalt na odwołanie się do Rzymu. Zakonnicy augustiańscy z Erfurtu nie otrzymali takiego zezwolenia. Ich droga do Halle, gdzie rezydował biskup magdeburski, okazała się daremna. Przedstawiciele siedmiu oponujących klasztorów po naradzie norymberskiej postanowili mimo braku zgody na odwołanie, prosić Rzym o zmianę decyzji. Ojciec Jan Nathin powrócił do Erfurtu, Marcin Luter zaś, jako socius bliżej nie znanego nam zakonnika, udał się przez Bawarię i Szwajcarię, pokonując trudne drogi w Alpach, do stolicy Kościoła. Zapewne wiele obiecywał sobie po tej podróży. Miał oczy szeroko otwarte. Zachwycał się dobrocią i pracowitością ludzi żyjących w okolicach, które przemierzał. Cieszyły go dorodne owoce, jakie zbierano w okolicach Rzymu. W Niemczech takich nie było. Gdy w oddali zobaczył Rzym, rozłożony na siedmiu wzgórzach, upadł na kolana i zawołał: „Bądź pozdrowiony, święty Rzymie”.

Wrażenie, jakie wywarło na Lutrze miasto papieża, znamy z późniejszych relacji Wittenberskiego Reformatora. Wiadomo, że wspomnienia Lutra są obciążone jego smutnymi doświadczeniami późniejszego okresu. Wynika z nich jednak, że ciekawiło go wszystko. Pragnął zobaczyć możliwie jak najwięcej. Zwiedzał liczne kościoły – i te sławne, i te skromniejsze. Był w katakumbach. Na to wszystko miał dośc czasu, gdyż zwlekano z odpowiedzią w sprawie, dla której tutaj, do Rzymu, Luter został wysłany. Korzystając z okazji, brat Marcin gromadził odpusty. Odprawiał msze przy wielu ołtarzach. Gdyby nie żyli jego rodzice, mógłby dla nich uzyskać odpust całkowity. A więc oddychał średniowieczną atmosferą świętego, papieskiego miasta. Jednakże dostrzegał też rzeczy, które raziły go jako zakonnika klasztoru o surowej regule. Na przykład rzucił mu się w oczy niewiarygodny pośpiech przy odprawianiu mszy czy bezceremonialność rzymskich duchownych. Gorszył się liczbą i zachowaniem ladacznic. Ówczesny papież Juliusz II ( 1503-1513) przebywał wtedy poza swoją rezydencją. Zajęty był działaniami wojennymi, które prowadził jako zwierzchnik państwa kościelnego.

Późniejszy reformator nie wyciągnął z tej podróży żadnych wniosków. Wrócił do Erfurtu jako wierny syn papieskiego Kościoła. I nieprawdą jest, że tu, w Rzymie, dokonał się przełom w religijnej świadomości Lutra. Nieprawdą jest też, że Luter w Rzymie realizował swoje osobiste cele. Należy przyznać, że doznania zakodowane w świadomości brata Marcina ułatwiły mu potem uwolnić się od wierności Rzymowi. Rzym jawił się w jego wspomnieniach jako stolica antychrysta.

Sprawa zakonów obserwanckich, oponujących przeciw zlaniu się z kongregacjami zakonów nie zreformowanych nie została załatwiona po myśli owych siedmiu klasztorów apelujących do Rzymu. Po powrocie z Rzymu Luter i jego przyjaciel Jan Lange stali na stanowisku, że dalszy opór jest bezcelowy. Opuścili więc wiosną 1512 roku czarny klasztor i udali się do Wittenbergi.

Norymberga i Erfurt trwały jednak w uporze i Staupitz ostatecznie odstąpił od swoich planów. Rozbrat między mnichem Marcinem i jego przyjacielem a ich macierzystym klasztorem nie trwał jednak długo. Niebawem doszło do pojednania.

sobota, 31 października 2009, mku841

Polecane wpisy